O spektaklu
Motto spektaklu „ Większa, niż mysikrólik? Radość mysikrólika.”
Pewnego dnia zostałam przypadkiem świadkiem na ślubie.
Zdezorientowana tym nagłym awansem zasiadłam obok dygoczących z
przejęcia Państwa Młodych i ujrzałam JĄ- Urzędniczkę Urzędu Stanu
Cywilnego. Była zjawiskowa,
a jej ślubne show robiło... piorunujące wrażenie.
Właśnie SHOW, profesjonalne i bezlitosne.
Potem było wesele, zresztą bardzo udane, ale ja zapylona fenomenem
postaci szamanki ślubów cywilnych zaczęłam wracać myślami
do czasów, kiedy to sama, w latach nikłego urodzaju
uprawiałam desperackie czary, jako wodzirej
na weselach. Były to typowo
polskie wesela w stylu country cowboyskim, wikingów, flamenco,
oazowym, albo po prostu weneckim w maskach.
Wszystko w zależności od
zasobności portfela i tego o czym marzyli...teściowa, sąsiadka,
koleżanka z klasy i w myśl zasady :
” jakie wesele takie uczucie , proszę ja Ciebie, a jak kogoś nie
stać na nowoczesne wesele, to niech się nie żeni
i d... rodzinie nie
zawraca”.
Potem, już razem z Henrykiem Pasiutem obejrzeliśmy film o
organizatorach ślubów, wszak to doskonale prosperująca
w tej
chwili branża (przebija ją tylko organizacja pogrzebów, widzę tu
dla siebie furtkę) .W tym filmie profesjonaliści od uroczystości
opowiadali o szokujących oczekiwaniach swoich klientów. Można
się z tego śmiać, ale to wszystko dzieje się naprawdę i świadczy... no właśnie, o czym?
Zapamiętaliśmy z tego filmu uroczą narzeczoną, której marzeniem
było, aby do ślubu zawiózł ją różowy koń.
Profesjonaliści, bez specjalnego zdziwienia... pomalowali klacz na
różowo.
Wyglądało na to, że nawet klacz udająca konia nie była
zdziwiona... „nic nie dziwi, nic nie cieszy, proszę ja ciebie”..
Powstał pomysł spektaklu.
Dolek Weltschek - dyrektor Teatru Groteska przyjął nas pod swoje
skrzydła i otoczył opieką artystyczną, Małgosia Zwolińska zgodziła się
stworzyć scenografię i kostiumy.
Wspólnie
przegadaliśmy wiele, wiele godzin ...o czym ma być ten spektakl, bo
przecież nie o weselach i polityce.
Zaprosiliśmy do współpracy pozostałych twórców
i tak jesienią 2008 r. w Krakowie oraz w ekspresie Kraków
- Warszawa powstała nasza „rewia kieszonkowa”.
Obejrzycie w niej przeróżne postaci, m.in.; zmanierowaną i
moralnie wielce dwuznaczną hrabinę, seryjnie serialową gwiazdkę
medialną czekającą na przełomowy w jej karierze epizod ślubny,
businesswoman snującą rozważania
o tym, czym jest dzisiaj przyjaźń w
interesach, wiecznie niezadowoloną ciotkę z niższych sfer z wyższymi
aspiracjami,
ale i pracowników Urzędu Stanu Cywilnego,
którym horror ślubnego show pozwala odnaleźć siebie!
Wszyscy oni są „stąd”, z Polski.
Oczywiście śpiewam, wygłaszam w tym spektaklu „wielce
satyryczne” monologi, ale nawet kiedy jestem bardzo
złośliwa pamiętam o tym prawdziwym wzruszeniu Państwa
Młodych,
obok których, jako przypadkowy świadek zasiadłam w
Pałacu Ślubów. Byli szczęśliwi, pełni nadzieji, zrobili to z
miłości!
Bez cienia ironii, z całego serca życzę im szczęścia.
Aldona
P.S
Złośliwi twierdzą , że zagrałam w tym spektaklu , bo sama nigdy nie byłam Panną Młodą.
Kto wie, może coś w tym jest......